Translate
niedziela, 27 stycznia 2013
1: No, hej :)
Hej! Może zacznę od tego, że mam na imię Asia i bardzo lubię lepić różne pierdółki z modeliny.
Na tym blogu głównie będę umieszczać zdjęcia moich prac, a jeżeli ktoś sobie zażyczy (tak, wiem… nikt nie będzie tu wchodził ), to wstawię tutorial do danej rzeczy.
Swoją przygodę z modeliną zaczęłam praktycznie 2 miesiące temu i tak mnie to wciągnęło, że stało się to moim hobby.
Wszystko rozpoczęło się, kiedy robiłam „codzienny przegląd” YouTuba. Wpadłam nagle na zagraniczny poradnik p.t. „Blueberry cake -polymer clay”. Oglądałam podobne filmiki przez jakieś 2h i tak się nakręciłam, że stwierdziłam:
-Hmmmm, muszę nabyć modelinę!
Z początku wystarczały mi tylko żółta, fioletowa, niebieska, zielona i pomarańczowa modelina oraz parę metalowych szpilek.
Moją pierwszą pracą było zielone frugo, które ugotowałam w garnku. Tą metodę stosowałam przez ok. 2 tygodnie, ale na moich wyrobach pojawiał się brzydki, biały kamień. Stwierdziłam, że poszperam trochę po internecie. Odnalazłam pierdyliardy tematów na ten temat, a opinie były jednoznaczne: „zdecydowanie polecam pieczenie”.
Zrobiłam kilka kolejnych, amatorskich prac i wypiekałam w temperaturze 130 C przez 15 minut.
Faktycznie, efekt był super! Nieporównywalny do poprzedniej metody utwardzania modeliny.
Potem zaczęłam lakierować moje wyroby i ozdabiać je wszelkiego rodzaju posypkami i brokatami.
Coraz bardziej mi się to podobało, kiedy widziałam jak bardzo zmieniają (na lepsze) się moje prace.
Najbardziej chyba lubię robić miniaturowe jedzenie i ciastka, bo aż mi ślinka leci, kiedy na nie patrzę.
No, cóż… To chyba na tyle w tym „powitalnym” wpisie.
Lecę lakierować moje modelinowe gofry.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz